czwartek, 29 maja 2014

Rozdział II

Postanowiłam nie zaprzątać sobie głowy. Ida skończyła właśnie swój niesamowicie długi wykład o tym,
jak to korzystnie na cerę wpływają maseczki z dodatkiem ogórka, więc usiadłyśmy przy jednym ze stolików wielgachnej stołówki.
-Patrzył na mnie? - dziewczyna nerwowo zaczęła poprawiać włosy.
-Kto? - odparłam, nie wiedząc o kogo jej chodzi. Do cholery, jestem tu tylko dzień!
-No Rafał!
-Jaki, kurwa, Rafał?
-Ehh, jeszcze mało wiesz. -przyjaciółka odwróciła się do tyłu - Ten w niebieskiej bluzie, czarne włosy, widzisz? -szybko obróciła się z powrotem.
-Aaa! Jak nic, na bank gapił się na Ciebie!
-Ciszej debilko! -Ida zachichotała.
-Okej okej. Powiedz mi tylko, znasz tego gościa obok? Blondyna w zielonym?
-Taaa.. To Maciej, jego najlepszy kumpel.
-Czemu mówisz to z takim obrzydzeniem? -zdziwiłam się i zaczęłam mieszać widelcem w sałatce.
-Podobno jest strasznie nadęty. Z tego co obserwuję to uroda i pieniądze są jedynymi, które posiada.
-Ehh, trochę szkoda... - powiedziałam przesuwając resztę sałatki w stronę koleżanki.
-Kochana, ja muszę już lecieć, bo za chwilkę mam dodatkowe z muzyki! Możesz na mnie zaczekać w bibliotece albo przed salą - powiedziała posyłając mi buziaczka i wyszła ze stołówki.
Siedziałam w jednym miejscu jeszcze z 5 minut kończąc jeść deser. Posprzątałam po sobie, wzięłam swoją
torbę i wyszłam idąc w stronę sali od muzyki.
Usiadłam na jednym z krzeseł pod ścianą, włożyłam słuchawki i chyba zasnęłam, bo obudził mnie... Maciek.
-Ej maleńka, poczułaś moją obecność i zemdlałaś czy coś? -powiedział z niegrzecznym uśmiechem.
-W-właściwie to czekam na kumpelę -bąknęłam przecierając oczy.
-Jestem Maciek, piękna. -podał mi rękę a ja przez chwilę nie wierzyłam w to co słyszę. I to jest ten zakochany w sobie chłopak, o którym mówiła mi Ida?
-Daga -podałam mu swoją a on zamiast ją ścisnąć, podniósł do ust i złożył na niej lekki pocałunek.
-Pewnie dużo o mnie się nasłyszałaś od Idy, widziałem jak na nas patrzycie.
-A-ale my nie...
-Och, nie tłumacz się aniołku. Każda mnie chce.
Chyba Ida miała rację. I o wilku mowa, właśnie wyszła z sali.
-Moja kolej, kochana amatorko! - chwycił za gitarę, której wcześniej nie zauważyłam i wszedł do klasy.
Zniknął za drzwiami, Ida zaczęła mnie wypytywać a ja mówiłam tylko jakieś bezsensowne zdania. Myślałam o nim chyba troszkę za dużo. Gra na gitarze? Jezu, kolana mi miękną... Chciałabym go bliżej poznać. Przekonać się czy jest taki cały czas czy tylko na pokaz...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz