*piip piip piip*
Uhhh, znowu jestem niewyspana! Przetarłam oczy i wstałam z łóżka. Zobaczyłam swoje odbicie w lustrze. Czy ja naprawdę tak wyglądam? Weszłam do łazienki i zrobiłam wszystko co trzeba rano - przebrałam się, uczesałam. Chwyciłam kanapkę i wyszłam z domu. Tym razem tata nie chciał mnie podwieźć. Wyraźnie był na coś/kogoś wkurzony i mam nadzieję, że to nie wina mojego niezgaszania światła gdy idę spać.
Wzięłam telefon do ręki i wykręciłam numer Idy.
- Hej maleńka! Co się dzieje?
- Za ile wychodzisz z domu? Dzisiaj tata mnie nie podwozi. Ma jakieś humorki.
- Ouć, nie fajnie. Możesz po mnie przyjść, jeszcze jem śniadanie.
- Okej, będę za 10 minut.
Rozłączyłam się i szłam wzdłuż ulicy. Zauważyłam piękny biały dom. Ciekawe kto tu mieszka.
W moich słuchawkach rozbrzmiewało "I've got this friend" 5SOS. Achh, Luke jest taki słodki.
Z zamyślenia wyrwał mnie czyiś krzyk.
- Siema Ida! - krzyknął Rafał a obok niego stał nikt inny jak... Maciek... Czy mi się wydaje, czy temperatura podskoczyła o jakieś 20 stopni?
Maciek spojrzał na mnie, zatrzymał na chwilę swój wzrok i powtórzył za Rafałem "Siema!"
- Heeej, co wy tu robicie? - nawet nie wiem kiedy to powiedziałam, ale zrobiłam to!
- Mieszkamy? - spojrzał na mnie dziwnie kolega Maćka
- Razem?
- No a jak! - wyszczerzył się Maciek - Brakuje tylko Ciebie w seksownej bieliźnie!
Chyba się zarumieniłam. W każdym razie nie wiedziałam co odpowiedzieć, ale uratowała mnie jak zwykle - Ida i mój telefon.
- No gdzie ty do cholery jesteś?!
- Ojć, sorki, już zaraz będę. - rozłączyłam się - Chłopcy, muszę spadać, narka.
- Ej, czekaj! Zostaw mi swój numer. - powiedział blondyn a ja myślałam, że zaraz zemdleje.
- Ok, ok. - zapisałam cyferki na skrawku papieru wyrwanego z zeszytu od matmy - Masz. A teraz lecę!
Odmachali mi a ja jak na skrzydłach pędziłam do domu mojej przyjaciółki.
Gdy byłam pod jej chatą i już chciałam nacisnąć na dzwonek - jakby czytając mi w myślach - otworzyła drzwi. Wyszła i pierwsze co zrobiła to rzuciła mi się na szyję.
- Zgadnij co jest za miesiąc!
- Co znowu, wyprzedaż butów czy płaszczy?
- BAL DEBILU!
- Jaki bal kurwa, jest początek roku szkolnego!
- Zapoznawczy! Dla wszystkich klas, żeby mogły się "zintegrować" - uniosła obie ręce zginając palce wskazujący i środkowy - z pierwszakami! I chyba już nawet wiem z kim ja się zintegruję. - znacząco na mnie spojrzała dając mi do zrozumienia o kogo chodzi.
- Rafał?
- Właśnie tak.
- A tam, nie przepadam za tego typu imprezami. No i nie mam z kim iść.
- Znajdziemy Ci kogoś, zobaczysz!
Gdyby tylko wiedziała, że ja nie chcę byle kogoś tylko akurat tego konkretnego, którego nazywała skurwielem...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz